RSS
niedziela, 06 czerwca 2010
Pies w torbie
Na przerwie podchodzi do mnie uczennica jednej z młodszych klas i wskazując na swój tornister mówi:

- A ja w torbie mam psa!

- A żywego? - zapytałem.

- Nie, nieżywego... - odpowiada, a po chwili zastanowienia dodaje:

- To znaczy takiego pluszowego!
niedziela, 23 maja 2010
Sposób na leniwych
Zdarzają w niektórych klasach uczniowie wybitni. Wybitność ich polega na tym, że odznaczają się czymś w rodzaju pamięci fotograficznej, która umożliwia im aktywne uczestnictwo w lekcji bez otwierania zeszytu czy ćwiczeń, ba, nawet bez otwierania piórnika. Taki wybitny uczeń obdarzony wyjątkową pamięcią fotograficzną nie musi w ogóle brać długopisu do ręki, bo wszystko to co ja naskrobię na tablicy, on natychmiast, w ułamku sekundy, skrupulatnie zapisuje sobie w matrycy mózgu. Zadań w ćwiczeniach też nie musi ołóweczkiem uzupełniać bo on wszystkie odpowiedzi zapisuje sobie "w pamięci", więc po co to dublować i niepotrzebnie drogocenny rysik marnować. Mam ja jednak sposób na takich "uzdolnionych" delikwentów - gdy widzę, że który zbyt ufny w swoją fotograficzną pamięć, w te słowa rzeczę:

- A pan szanowny to, rozumiem, armią krasnoludków dysponuje która to zaraz przyjdzie i za pana wszystko napisze?
Mały kam bek
Poniżej zamieszczam kilka textów którymi raczę moich uczniów gdy poziom decybeli w klasie zbliża się niebezpiecznie do standardów lotniska Okęcie:

* Macie prawo zachować milczenie.

* Jeśli się zaraz nie uciszysz to obejrzysz sobie drzwi z drugiej strony.

* Czy chcesz się przywitać z korytarzem?

* Panie X, jeśli za moment pan się nie uciszy, to wyproszę pana z sali. I to niekoniecznie przez drzwi.

* Ma być tak cicho, że gdyby tu były myszy, to byłoby je słychać!

A propos tego ostatniego to wywiązał się ostatnio taki oto dialog:

Ja: Ma być tak cicho, żeby myszy było słychać.
Ktoś: Ale tu nie ma myszy!
Ja: Są, ale jesteście tak głośno, że właśnie ich nie słychać!
czwartek, 29 listopada 2007
Nowe zawody

Podczas zajęć poprosiłem moich uczniów żeby wypisali nazwy zawodów rozpoczynających się od poszczególnych liter alfabetu (czyli A - actor, B - baker, i tak dalej). Spodobały mi się dwie odpowiedzi:

A - A DOCTOR ;)

G - GHOSTBUSTER!!! :)))

piątek, 23 listopada 2007
Pożegnanie z Toperzowcami

Ech, dawno tu nie zaglądałem, łza się w oku kręci ;) Pozdrawiam serdecznie wszystkich Toperzowców!!! Jak wiecie, pracuję teraz w innej szkole, z innymi uczniami... Niektórzy nawet nieźle rokują na Waszych następców, ale przecież wiadomo, że prawdziwi Toperzowcy są niezastąpieni  i  niepowtarzalni (i całe szczęście;))). Trzymajcie się i do zobaczenia!!

Teacher

sobota, 17 lutego 2007
Absolutny killer
Autorką tego hitu jest V. z grupy dorosłych:) Któregoś dnia zapytała, absolutnie na poważnie, jak jest po angielsku... ...KECZAP!!!!
wtorek, 13 lutego 2007
Zastępstwo
Grupa - tradycyjnie - toperzowa. Rzeczony Toperz musiał się zwolnić po pierwszej lekcji. Na drugich zajęciach jest więc tak jakoś cicho i spokojnie... Ale nie na długo. W pewnym momencie kolega M. odkłada ołówek, wyprostowuje się na krześle i zaczyna robić dziwne miny wydając przy tym dość nieludzkie dźwięki. Pytam co się dzieje. W odpowiedzi usłyszałem:
- Nie ma Toperza, więc ktoś musi go zastapić!
poniedziałek, 05 lutego 2007
O tempora, o mores
A jednak przypomniała mi się jedna historia. Myślę że dość pouczająca i dająca wyobrażenie o tym w jakim świecie żyje dzisiejsza młodzież:) W grupie gimnazjalnej w jednej z czytanek pojawiło się zdanie: "Jane rings her friend for a chat". Zapytałem jak to rozumieją. Oto błyskotliwa propozycja koleżanki P.:

- Jane zaręczyła sie z kolegą z czata!



 
Osobista wycieczka
Trwają ferie więc siłą rzeczy nie ma nowych wpisów:D Korzystając jednak  z okazji pragnę podziękować wszystkim ludzikom którzy odwiedzili moją skromną stronkę. Jeszcze mocniej dziękuję tym którzy zostawili po sobie ślad w postaci komentarza:) A najbardziej dziękuję tym którzy swoim sokolim wzrokiem wyśledzili różnorakie błędy (tak, tak, wstyd się przyznać) i w bardzo uprzejmy sposób zrwócili mi na nie uwagę;)))

Papa
czwartek, 25 stycznia 2007
Kolejna przygoda korepetytantki M:)
M. w wakacje wybierała się do Grecji w związku z czym poprosiła mnie żebyśmy poćwiczyli zachowanie w takich miejscah jak hotel, restauracja, sklep, itp.:)
Scenka w restauracji:) M. miała się poskarżyć kelnerowi, że zupa jest zbyt zimna i na dodatek pływa w niej mucha. Zaczęło się od tego, że M. jakimś cudem zamiast "mucha" zrozumiała "ptak":) Oczy jej wyszły z orbit i zapytała:
- W mojej zupie jest ptak???
(Wyobraziłem to sobie - kelner przynosi jej talerz a w zupie pływa martwy gołąb;)))
Gdy już wyjaśniłem to nieporozumienie, M. wypaliła:
"Excuse me, there is a fly in my soup and it's cold":)))

Dość swobodne tłumaczenie - w mojej zupie pływa zimna mucha;)
 
1 , 2 , 3 , 4